Blog > Komentarze do wpisu
Red. Wildstein nie wie co to marketing!

Panie redaktorze Wildstein, ja weteran marketingu w Polsce protestuję i apeluję! Warto wiedzieć o czym się mówi! Nie ma powodu, żeby obrażać (bez powodu) ludzi marketingu i reklamy. Może to Pan będzie pierwszym dziennikarzem w Polsce, który nauczy się takich pojęć jak marketing, marketing polityczny, reklama…?  

 

Dziś znowu dostało się marketingowi! Cóż on (ten biedny marketing) zawinił panu Bronisławowi Wildsteinowi? W programie „Skaner polityczny” w TWN24 wyżej wspomniany pan redaktor był łaskaw wykazać się niewiedzą i używając pojęcia „marketing polityczny” oraz przeciwstawiając „politykę” „marketingowi” usiłował zwalić winę nieudolnych i oszukańczych polityków na coś, co z uporem maniaka nazywał „marketingiem”…

 

Mam nadzieję, że pan Bronisław Wildstein posługując się innymi trudnymi pojęciami wie o czym mówi…

czwartek, 29 listopada 2007, kiszluk

Polecane wpisy

  • Ciszej nad tym PR-em!

    W Newsweeku ukazał się tekst: „Jak PR-owcy Prokomu chronili szefa przed mediami” Jest kolejny przykład obrażania zawódu PR-owca. Spróbujmy coś z ty

  • Verheugen bezczelnie kradnie nam Kopernika?

    Günter Verheugen – niemiecki polityk, komisarz Unii Europejskiej do spraw przemysłu i przedsiębiorczości w Komisji Europejskiej – jest autorem nazwy

  • Fronczewski na prezydenta

    W następnym numerze Briefu ukaże sie mój wywiad z Piotrem Fronczewskim. Czyż nie jest on doskonałym aktorem nie tylko filmowym ale i... reklamowym?

Komentarze
Gość: , *.gdynia.mm.pl
2007/12/04 00:36:51
Grzegorzu
Wchodzę tu przez bloga Sylwestra Latkowskiego :)
www.latkowski.com/blog/id,1145#1145
który również odniósł się do tej notki.

Parafrazując "Człowieka z marmuru" :)) - zamachujesz się kiełbikiem ... ;)

Stale słyszę w tv sformułowania "chwyt" marketingowy, "trick" marketingowy. Rzeczownik, który w swoim odniesieniu - jest deprecjonowany przez przymiotnik . Drażni mnie to. Po prostu szlag mnie trafia.

"Przyspawanie" słowka "marketingowy" buduje negatywną świadomość, złe postawy, bezpośrednie skojarzenia marketingu z grą, manipulacją, oszustwem, naciągactwem. Tricki mogą być karciane albo iluzjonistyczne. "Chwyty" najczęściej zarezerwowane są dla zapaśników czy judoków.

Dziś, gdy "marketing" staje się pozytywnym synonimem rozwoju firmy, zarządzania rynkiem, poszukiwania efektywnych sposobów budowania relacji z klientem (nie mylić z programami typu konkurs ...) - to "trickowanie" denerwuje. Ukazuje, jak niewielki jest poziom zrozumienia istoty marketingu przez ludzi (nie tylko w mediach). Jak wiele potrzeba, by uświadomić. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi kończy rocznie studia marketingowe. Groteska.
Pzdr
Jacek Kotarbinski
-
Gość: , *.chello.pl
2007/12/09 12:18:33
Cóż, ,wygląda na to, że redaktor Widstein znów ma rację. Nie zawsze aby rozumieć jakąś dziedzinę trzeba być w niej pionierem. Czasem - tak jak w przypadku publicysty Rzeczpospolitej - wystarczy dobrze rozwinięty aparat intelektualny.
Jak wszyscy wiemy marketing jest jak noż, który może służyć do ukrojenia chleba ale także do zranienia człowieka...
Widstein być może zwrócił uwagę na ten drugi aspekt politycznego PR-u - czyli wykorzystanie go do niecnych celów.
W polityce to częsty przypadek, ale nie tylko w polityce. Stąd w powszechnej opinii marketing to ściema. Zamiast go gloryfikować warto zadbać o transparentność branżu, a więc nie unikać także krytyki. Niestety niektore pisma branżowe mają z tym problem...
pozdr
t
-
2007/12/09 13:44:47
Drogi "t",

postanowilem, że nie bedę odpowiadał tym, którzy boją się podpisać własnym nazwiskiem, w Twoim przypadku postanowiłem jednak zrobić wyjątek.
Wygląda bowiem na to, że znasz zarówno mnie (to ja bez przerwy podaje przykład o nożu właśnie!) jak i moje pismo, które czytasz niestety bardzo nieuważnie stad mieszasz wszystko co się da i dlatego nie zrozumiałeś, że występuję tu w imieniu „transparentności” branży. Mam nadzieje jednak, że nie jesteś jakimś niedouczonym członkiem branży reklamowej i ciągle chciałbyś się douczyć :-)żeby w przyszłości nie mylił Ci się marketing z PR-em, a wiedza na temat tego czym jest marketing (zapewniam, że nie jest to coś o czym powinno w nowoczesnym kraju wypowiadać się z lekceważeniem) z wysiłkiem intelektualnym nawet tak świetnego dziennikarza, jakim niewątpliwie jest B. Wildsten.

Potoczny osąd, że marketing to ściema jest wynikiem właśnie takiej ignorancji dziennikarzy (im bardziej uznany tym gorzej dla marketingu, a co za tym idzie dla gospodarki, polityki, sztuki, sportu – bo wszędzie tam marketing jest niezbędny!) oraz takich na tę ignorancję reakcji - jak Twoja Drogi „t”
:-)
Pozdrawiam
Grzegorz Kiszluk

-
Gość: , *.chello.pl
2007/12/09 21:38:52
Dziękuję za zrobienie wyjątku i odniesienie się do mojego wpisu.
Ja nieco inaczej rozumiem transparentność. Uważam, że marketing (cały czas mówię o praktyce, a nie o teorii ) podlega ocenie tak samo jak każda inna dziedzina życia. Wiele osób, w tym autor tego bloga chętnie ocenia politykę, a przecież z samej definicji także nie jest ona negatywnym pojęciem. Zmierzam do tego abyśmy nie robili z marketingu swego rodzaju bóstwa, któremu musimy oddawać cześć. A czytając tego bloga mam wrażenie, że każdy kto tego nie czyni jest niewiernym - czytaj - niedouczonym członkiem branży reklamowej...
Reaswumując - marketing jak każda inna dziedzina podlega ocenie - jego twory,wytwory i potwory mogą być także krytykowane. Nie tylko przez pionierów reklamy, bo efekty działań branży dotyczą każdego z nas. Także pana Wildsteina.
PS.
Świadomie zamiennie użyłem określenia PR. Bo jak zrozumiałem właśnie to narzędzie marketingu było przedmiotem oceny gościa Skanera politycznego.
Trudno się nie zgodzić, że często więcej w publicznych wystąpieniach PR-u niż treści - a jak wiadomo - jednym z 4P jest produkt. Czy ten polityczny na pewno spełnia nasze oczekiwania?
t
-
Gość: , *.gdynia.mm.pl
2007/12/12 00:48:13
POMOCY ! HELP ! WNIMANIJE ! ATTENTION !
Własnie słucham w TVP1 programu "Ekonomiczny Kalejdoskop Jedynki". Wielka dyskusja o zakupach, marketach i ... marketingu. Dyskusja ... bez głębszego pojęcia istoty rzeczy. Dlaczego Cię tam nie ma Grzegorzu ! :) Dlaczego Pan Redaktor Mirosław Cielemęcki z Wprost, z (hm.. przygłupowatym trochę) wyrazem twarzy, nazywa "marketing" cwaniactwem, naciągactwem, kombinacją. Kto nadał temu programowi przyrostek "ekonomiczny" ??? Powinien mieć "popularno-populistyczny" ! Krzysztof Opolski prowadził ten program. ..
Pzdr
Jacek Kotarbiński
-
2007/12/12 03:29:04
Drogi Jacku,
zawiążmy Towarzystwo Przyjaciół Marketingu (ToPrzyMarket) :-) Nam Ludziom pracującym na codzień w reklamie, PR, mediach, marketingu w korporacjach nalezy sie troche spokoju! Tym bardziej, że idą święta i nie chcemy znowu być atakowani przez nasze ciotki (i inną dalszą rodzinę, która wiedzę o świecie czerpie z wytworów pracy ww. redaktorów)...
- A gdzie ty pracujesz Grzesiu, bo zpomnialam... - W marketingu Ciociu mila. - Aha, to ty jestes ten manipulator i naciagacz! :-)
-
Gość: , 83.238.100.*
2007/12/12 17:24:53
Ma
-
Gość: , 83.238.100.*
2007/12/12 17:25:32
Marketerzy sami pracują na taką opinię. To nie wina redaktorów z Wprost, to nie wina ciemnego społeczeństwa. Jeśli nawet w tym komunikacyjnym szumie cwaniaków i naciągaczy jest tylko 10 proc. to i tak opinia publiczna wystawi ocenę całej branży. W przypadku innych "branż" nikogo to nie dziwi.
-
2007/12/12 17:34:21
zaraz, zaraz, w życiu bym nie powiedział, że to wina dziennikarzy, a juz napewno nie "ciemnego społeczeństwa".. proszę mi tu nie imputowac :-)
ToPrzyMarket ma dbać o interesy tych 90 procent i przeciwstawiać się szerzeniu nieprawdziwych opinii. Wystarczy nie twierdzić że jest świat i jakiś tam marketing tylko, że jest dobry i zły marketing... ot co:)